Obecnie analitycy rozpatrują głównie dwa scenariusze – pierwszy, to szybkie zakończenie konfliktu, czemu może przysłużyć się potencjał militarny Izraela oraz ich zdecydowane kroki, które pokazywali już we wcześniejszych latach. W takim przypadku zmiany cen surowców, zwłaszcza tych energetycznych, będą odczuwalne ale prawdopodobnie tylko krótkotrwałe.
Drugi scenariusz zakłada, że konflikt będzie trwał dłużej, niż kilka dni lub tygodni, a to, wraz z trwającą już wojną za naszą wschodnią granicą, znacząco wpłynie na ceny surowców, zwłaszcza tych energetycznych. Niestety konflikty zbrojne to niejedyne implikacje.
“Biorąc też pod uwagę otoczenie gospodarcze na świecie, gdzie Europa jest z pewnością w recesji albo będzie pewnie w recesji w przyszłym roku, większość ludzi spodziewa się, że stopy procentowe i inflacja będą dalej na wysokim poziomie, że zobaczymy rosnące bezrobocie. Podobnie widzimy to także na rynku energii, gdzie zużycie energii jest od wielu lat na najniższym poziomie. Więc jeżeli tak by się wydarzyło i to wszystko się nałożyło, to niedobrze wróży cenom paliw kopalnych, do których należą ropa węgiel i gaz” – mówi Zbigniew Prokopowicz, CEO Luneos.
W tym momencie, parę dni po wybuchu wojny w Izraelu, na rynku energetycznym obserwujemy wzrost cen ropy, co lada moment przełoży się na wzrost cen zarówno gazu. A co za tym idzie – węgla, co z kolei jest kolejnym złym prognostykiem dla poturbowanej ostatnimi laty gospodarki światowej. Jak możemy się spodziewać, przełoży się to także na ceny węgla i gazu w Polsce. Należy również mieć na uwadze, że zbliżamy się do okresu grzewczego, który naturalnie wiąże się ze wzrostami cen tych surowców.